Podróże z owocem granatu

Sue Monk Kidd znałam już z "Sekretnego życia pszczół" i "Czarnych skrzydeł". Czytałam je dwa lata temu i pamiętałam, że mi się podobały. Kiedy więc zobaczyłam "Podróże z owocem granatu" na półce, kupiłam książkę bez zawahania. Tym bardziej, że, jak wyczytałam z okładki, opowiada o podróżach, Grecji i Francji oraz relacji matki i dorastającej córki. 

Od jakiegoś czasu książki, które wybieram okazują się idealnie pasować do tego, co przeżywam. "Oswajanie szkła" z główną bohaterką pracą przeczytałam przed podjęciem się pierwszych praktyk. "Księżyc zza nikabu" opowiadający historię polskiej muzułmanki - po powrocie z Turcji. Teraz "Podróże z owocem granatu" skończyłam, gdy sama coraz pewniej wkraczam w dorosłość.

Być może jednak z każdej książki można wydobyć cząstkę dla siebie. I każdy z danego dzieła wydobywa coś zupełnie innego. Na pewno chciałabym, żeby taka była moja twórczość. Taki jest też dziennik Sue Monk Kidd i Ann Kidd Taylor.

Książka opowiada przede wszystkim o kobietach. Z perspektywy dwudziestoparoletniej Ann, zmagającej się z depresją i poszukującej swojego miejsca na ziemi, oraz dobiegającej pięćdziesiątki Sue, uczącej się szacunku do spokojnego trwania, poszukującej Starej Kobiety i akceptacji jej w sobie samej.

W podróżach towarzyszą im Maria, Joanna d'Arc, Demeter i Persefona. Przez cały dziennik pojawiają się w postaci miejsc, pomników, obrazów, a nawet snów.

Czas akcji to również moment budzenia się twórczego potencjału w córce i jego odradzania się w matce. Sue dzieli się swoimi doświadczeniami z pracy nad "Pszczołami". Ann opowiada o tym, jak podjęła się napisania "Podróży...".

Pozycję, zgodnie z tym, co wcześniej zadeklarowałam, polecam każdemu, nie tylko kobietom. Pozwala wniknąć w emocjonalność bohaterek znajdujących się w punktach zwrotnych ich życia. Zawiera też rozważania na temat duchowości i niezwykłe historie francuskich i greckich świątyń.


Książki, o których wspominałam:








Komentarze